You are currently viewing Laguna Balos

Laguna Balos

Piękna rajska plaża otoczona turkusowo-lazurową wodą. Dla nas najpiękniejsze miejsce na Krecie. Nasz Number One!

Dojazd autem

Czy warto jechać na Balos wypożyczonym autem? Jak najbardziej tak. Spokojnie, nie ma się czego obawiać. Rozważnie i do przodu. My jechaliśmy zwykłym Punto Grande i dał radę. Miła pani z wypożyczalni aut oczywiście odradzała nam ten pomysł i proponowała wycieczkę statkiem. Nasz gospodarz z Kissamos stwierdził natomiast, że wycieczka na lagunę Balos promem jest idealna, ale dla leniwych ludzi. Co człowiek, to opinia.

Rejs promem

Na lagunę Balos można dotrzeć promem wypływającym z pięknego portu w Kissamos. I to jest idealne rozwiązanie dla niedoświadczonych kierowców. Decydując się na taką wycieczkę, zobaczycie wyspę Gramvousa, ale poniesiecie zdecydowanie większe koszty i  prawdopodobnie nie zobaczycie tej cudownej laguny z góry, gdzie widoki są obłędne. Najważniejsze jednak jest to, że dwie godziny planowane na pobyt w tym miejscu to zdecydowanie za mało, by w pełni nacieszyć oko tymi cudownymi widokami. Wasza decyzja.

Kiedy jechać

Oczywiście z samego rana. My byliśmy tam pierwsi. Nie było tu jeszcze nikogo i dlatego nawet nie płaciliśmy za wjazd. Kiedy jedzie się o świcie, jedzie się naprawdę spokojnie. Poza tym, gdy dojedziecie tu później, to z pewnością nie znajdziecie już wolnego miejsca na parkingu i parkując przy drodze, wydłuży się wam droga od auta do plaży. Można przyjechać również po południu, ale według nas słabo to wypada jeśli przyjeżdża się tutaj tylko jeden raz. Zbyt mało czasu, aby nacieszyć się tym wyjątkowym miejscem, a poza tym plażę należy opuścić do godz.20.

Co zabrać ze sobą

Na pewno jedzenie i napoje oraz gotówkę lub kartę płatniczą ( przydadzą się, ponieważ toaleta jest tu płatna). Jest tu jeden malutki bar i przebieralnia. My zabraliśmy ze sobą dodatkowo namiot plażowy chroniący od słońca, który bardzo się przydał, jednakże gdybyśmy przyjechali tu później nie byłoby zwyczajnie miejsca, żeby go rozłożyć. Obowiązkowo jeszcze wygodne buty, które przydadzą się na kamiennych schodach podczas dojścia na plażę oraz buty do wody.

Droga na Balos

Droga dojazdowa jest bardzo kamienista. Ostatnie 7 km jedzie się drogą szutrową z dużą ilością kamieni. W tym miejscu podróż stałą się dla nas niezbyt przyjemna, ponieważ przez leżące kamienie strasznie trzęsło autem. Trzeba jechać tutaj bardzo wolno. Obawialiśmy się tej wyprawy, bo czytaliśmy rożne zatrważające opinie o tej drodze. Uwierzcie, że można tu dojechać bezproblemowo, choć droga jest kręta. Według nas droga na Balos nie jest trudna.

Dojazd na Balos

O godz. 6:40 wyruszyliśmy z Kissamos na lagunę Balos. Wcześniej zajechaliśmy jeszcze do centrum po pyszną kawusię i słodkie bułki na drogę.

Widoki po drodze były piękne, cisza, spokój, żadnych aut na drodze, przyjemny chłodek, powolutku budziło się słońce.

Na parkingu byliśmy pierwsi. Podróż z Kissamos zajęła nam 40 minut.

Po drodze spotkaliśmy mnóstwo kóz stojących i leżących na środku drogi, które z zaciekawieniem na nas spoglądały i które zupełnie nie chciały z tej drogi zejść. Uparte stworzenia, ale pocieszne. W momencie gdy zatrzymaliśmy się, żeby zrobić zdjęcia, jedna ciekawska koza prawie nam weszła do samochodu.

Dojście do plaży

Dojście do plaży było całkiem przyjemne. Pusto, cichutko, słońce ukryte jeszcze za górami. Uwierzcie, że przejście z parkingu na plażę naprawdę nie jest męczące. Jak ja się tego obawiałam! Ludzie zwyczajnie straszą. I po co? Dojście do plaży zajęło nam
25 minut. Pierwszy moment, gdy zobaczyliśmy lagunę z góry wypadł fajnie, ale bez zachwytu. Wiecie dlaczego? Bo nie było tu słońca. Było schowane jeszcze za górami. Niesamowite jest to, jak słońce czarodziejsko potrafi zmieniać kolor wody. Byliśmy pewni, że wracając z laguny, widoki z góry będą już obłędne. I tak dokładnie było.

Plaża

Plaża piękna, płytka z krystalicznie czystą wodą. Nie korzystaliśmy z płatnych leżaków, a przy zupełnie puściutkiej plaży, wybraliśmy sobie do odpoczynku miejsce idealne.

Chwilę za nami, zaczęli przychodzić następni ludzie. Cudownie było obserwować, jak woda stopniowo pod wpływem słońca przybiera niesamowicie turkusowo- lazurowy kolor. Piękna laguna, lazurowa woda i góry. Cudne miejsce. Leniwe plażowanie w gorącym słońcu, pluskanie się oraz spacery w lazurowej płytkiej wodzie pozwoliły nam maksymalnie się zrelaksować.

W południe, jak tylko zaczęły docierać tu piękne jachty, a potem promy, zrobiło się naprawdę tłoczno. Gdy promy zaczęły opuszczać Balos, zrobiło się znów spokojnie. Patrząc na turystów wracających na statki, było nam ich zwyczajnie żal, że tak szybko muszą opuszczać to przepiękne miejsce.

Powrót z laguny Balos

Droga powrotna z plaży na parking zajęła nam znów 25 minut, dodatkowo z robieniem zdjęć po drodze. Tempo mieliśmy niezłe. Dojście do plaży i powrót nie są trudne !!! Uwierzcie. Ktoś, kto pisze takie opinie, ma naprawdę bujną wyobraźnię. A że straszny upał? Na całej wyspie panuje latem upał. A że pod górę? Tak, bo Kreta to przecież bardzo górzysta wyspa.

W drodze powrotnej mieliśmy w planach jeszcze wizytę w restauracji Gramboussa, ale się tu nie zatrzymaliśmy, gdyż po pobycie na plaży, pełni wrażeń, ale spoceni i cali w piachu stwierdziliśmy, że to nie czas na posiłek w takim eleganckim miejscu. Gramboussa odwiedziliśmy przy następnej okazji.

 

 

 

 

Dodaj komentarz