Alesund w jeden dzień. Wyjazd zupełnie nieplanowany. Mój piętnastoletni syn dostał w prezencie bilet lotniczy do Alesund w Norwegii. Radość dla niego wielka. Ja jednakże obawiałam się, że będzie leciał sam. Plany były takie, że poleci do Alesund, spędzi kilka godzin na lotnisku, poobserwuje startujące i lądujące samoloty, zrobi zdjęcia, nagra filmiki i wróci. Dla mojego syna – pasjonata lotnictwa każdy lot i wizyta na lotnisku to wielkie przeżycie.
Jednakże po dłuższym namyśle, sama kupiłam też bilet do Alesund, a później dołączyła do nas także moja kuzynka z mężem i synem. Jej chłopaki nigdy nie lecieli jeszcze samolotem, więc chcieli polecieć choć na jeden dzień do Norwegii. I tak w słoneczny, czerwcowy dzień polecieliśmy całą piątką z Gdańska do Alesund. Lot spokojny, chociaż podczas lądowania były turbulencje. Sympatyczny starszy Norweg, który siedział obok mnie w samolocie stwierdził, że to normalne jak ląduje się w Alesund i tak jest zawsze. Na moje pytanie, którym autobusem dojechać z lotniska do centrum, odpowiedział, że lotnisko jest tak małe iż trudno się zgubić i że kursuje tylko jeden lub dwa autobusy. A poza tym autobusy są skorelowane z przylotami samolotów. Rzeczywiście autobus o numerze 651 stał pod terminalem i czekał na pasażerów wysiadających z samolotu.

Koszt przejazdu do centrum i z powrotem jeśli kupimy od razu bilet powrotny to 150 NOK dla osoby dorosłej, a dla dziecka 75 NOK. Można płacić kartą. Czas przejazdu do centrum to ok. 25 minut. Widoki po drodze przepiękne. Przystanek w centrum mieści się bezpośrednio przy samej informacji turystycznej.

To właśnie tam dowiedzieliśmy się o rozkładzie jazdy powrotnego autobusu na lotnisko (na przystanku nie ma rozkładu) i otrzymaliśmy bezpłatne mapy. Informacja jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00-18:00.
Na zwiedzanie Alesund mieliśmy 3,5 godziny. Naszą wycieczkę po mieście rozpoczęliśmy od wejścia na wzgórze Aksla (189 m n.p.m) i podziwiania panoramy miasta. Trasa na górę zaczyna się w parku miejskim, do którego trafiliśmy bez problemu.


Na wzgórze prowadzą schody liczące 418 stopni, które są co pewien czas numerowane. Na trasie przygotowane są ławki do odpoczynku i dobrze, bo wejście na górę może naprawdę zmęczyć. Chociaż nie da się wejść na samą górę, nie zatrzymując się choć na chwilę. Widoki są tak piękne, że zatrzymujemy się co pewien czas i robimy dużo zdjęć. Po 20 minutach docieramy na szczyt, na punkt widokowy Fjellstua.

418 schodów za nami. Zmęczeni, ale było warto. Panorama na miasto, okoliczne wysepki i Alpy Sunnmor jest przepiękna. Szkoda tylko, że nie ma słońca. Piękny widok na miasto, port, zatokę i ośnieżone jeszcze gdzieniegdzie szczyty gór. Wyobrażamy sobie jaki piękny widok musi być z tego miejsca również w nocy.

Po upamiętnieniu tych niezwykłych widoków na zdjęciach, schodzimy w dół i kierujemy się w stronę miasteczka. Alesund to bardzo malownicze, portowe miasteczko, położone na kilku wyspach w otoczeniu gór, u ujścia kilku fiordów do Morza Norweskiego.

W centrum miasteczka znajduje się przystań portowa Brosundet, do której wpływają statki transportowe oraz turystyczne.

Spacerujemy po urokliwych uliczkach, między zadbanymi, kolorowymi kamienicami. Miasteczko czyściutkie, bardzo zadbane. Architektura miasta utrzymana w jednorodnym, minimalistycznym charakterze, w którym wszystko do siebie pasuje, tak jak chyba w całej Skandynawii, co mi się osobiście bardzo podoba. W mieście znajduje się wiele kawiarni, restauracji i sklepów, ale ludzi wszędzie bardzo mało. Odnieśliśmy wrażenie, że to bardzo wyludnione miasteczko.
Jest także muzeum, którego nie udało nam się zwiedzić. Warto na pewno odwiedzić także oceanarium, bardzo polecane przez poznanego przez nas w samolocie Norwega. Ale tych wszystkich atrakcji nie da się zobaczyć jednego dnia.


Na spacerze po tym pięknie położonym i malowniczym miasteczku oraz planach na powtórne odwiedziny Norwegii skończyliśmy naszą wycieczkę. Jeden dzień wystarczył, aby przespacerować się po miasteczku i zobaczyć ciekawe miejsca. Pozostał pewien niedosyt i na pewno chcemy tu jeszcze wrócić.