FINCA LAS MARGARITAS BANANA EXPERIENCE

Podczas pobytu na Teneryfie bardzo chcieliśmy zwiedzić plantację bananów.
W miejscowości, w której mieszkaliśmy tj. Icod de Los Vinos była możliwość zobaczenia małej plantacji, jednakże my wybieramy plantację na południu wyspy niedaleko miejscowości Las Gallatas. Godzina drogi od Icod, ale naprawdę warto.
Finca Las Margaritas Banana Experience znajduje się tuż przy drodze dojazdowej do Las Gallatas.
Cena biletu to 7 Euro dla osoby dorosłej i 5 Euro dla dzieci w wieku 4-12 lat. Plantacja czynna w środy, czwartki i piątki od 10:00 do 13:00, a w soboty od 10:00-12:00.

Przy wejściu wita nas bardzo sympatyczna Hiszpanka w średnim wieku. Zaraz za nami wchodzi grupa Francuzów. Łączymy się w jedną grupę. Pani przewodnik oprowadzając nas po plantacji mówi do nas na zmianę po angielsku i po francusku. Posługuje się świetnie zarówno jednym jak i drugim językiem. W słomkowym kapeluszu, w poplamionej koszulce z ogromnym uśmiechem na twarzy, fantastycznie opowiada o swoim życiu na plantacji. Tu się urodziła, a dziadek przekazał jej całą swoją miłość do hodowli bananów oraz nabytą wiedzę.

Dowiadujemy się tutaj wiele ciekawych informacji, o których nie mieliśmy „zielonego” pojęcia. Przewodniczka z pasją opowiada o procesie wzrostu i pielęgnacji bananowców. Jest on bardzo wymagający, więc porównanie palmy bananowej do kobiety jest bardzo trafne. Pytanie czy bananowiec jest drzewem czy trawą dziwi nas ogromnie, bo przecież większość z nas powiedziałaby, że to drzewo, więc jesteśmy zdziwieni, że te duże palmy bananowe są po prostu trawą. Na pierwszy rzut oka widać, że palmy nie są samotne. Przy każdym jednym bananowcu znajduje się cała rodzinka – babcia (najstarsza część, przycięta i brązowa), która daje siłę swojej córce, a zarazem mamie, gdyż właśnie mama daje nam takie pyszne owoce jakimi są banany, nie można również pominąć najmłodszego pokolenia, jakim jest nowy pęd odchodzący od palmy ,,mamy’.

Dowiadujemy się również, że gdy banany trochę urosną trzeba oberwać ich końcówki, co skutkuje tym, że leci z nich sok. Trzeba to robić ręcznie i można się przy tym nieźle pobrudzić, dlatego wśród pracowników plantacji od razu widać kto nic nie robi. Czysty pracownik to leniwy pracownik.
Ciekawostką jest również to, że plantacje na południu, różnią się od plantacji na północy. Na południu wyspy jest więcej słońca, ale również wietrznych dni, dlatego plantacje są zakryte. Na północy, gdzie częściej pada deszcz i nie ma aż takich upałów, plantacje są odkryte.
Na tutejszej plantacji widzimy sieć rurek , którymi jest doprowadzana woda, gdyż pojedynczy bananowiec dziennie potrzebuje aż 25 litrów wody!

Po ciekawym wykładzie pani przewodnik, sami zagłębiamy się w zachwycający świat bananów.

Dużo informacji podanych w sześciu językach ( brak języka polskiego ) wyczytujemy również z tablic znajdujących się na terenie plantacji.
Możemy oglądać, dotykać i fotografować banany w każdym stadium wzrostu. Super fotki gwarantowane.
Dodatkową atrakcją są rosnące tutaj drzewa awokado, papaya i mango.



Zwieńczeniem naszej wycieczki jest degustacja pysznych bananów (które na Teneryfie są najsmaczniejsze zimą) oraz lokalnych wyrobów, takich jak: sosy mojo, wino bananowe, sosy vinegar z mango oraz banana. Jest również pokaz wyrobu słynnej , kanaryjskiej mąki gofio.
Nowe, niesamowite doświadczenie i odrobina wiedzy na temat bananowców przekazana z dużą dawką humoru przez panią przewodnik, jest warte, by odwiedzić tę plantację bananów na Teneryfie. Polecamy. Będziecie zachwyceni.
A po zwiedzeniu plantacji proponujemy smaczny obiadek w pobliżu, w „El Cordero Restaurante Canario” położonej na terenie plantacji bananów.