Jadąc autem już z daleka widzieliśmy słynny Siam Park, gdyż znajduje się przy samej autostradzie, w pobliżu kurortu Costa Adeje. Radość była ogromna, że spędzimy tu cały dzień.

Po zaparkowaniu auta w bezpłatnym miejscu i przejściu linii kas, było jedno wielkie „wow”. Już od wejścia było cudownie. Park w stylu tajskim. Tuż za wejściem przywitały nas foki pływające w basenie z lazurową wodą. Dalej zobaczyliśmy sklepiki z pamiątkami i przekąskami postawione na palach wystających z wody, na wzór tajskiej wioski.

Latem park czynny od godziny 10:00. My byliśmy w parku już o godz. 9:00 i park był otwarty. Warto więc przyjechać wcześniej, żeby kupić bilety ( kolejek nie było wcale o tej porze) przebrać się, wykupić kluczyk do szafki ( są duże po 5 Euro i małe po 3 Euro plus kaucja 5 Euro za każdą szafkę), zająć sobie miejsce na leżaku, rozejrzeć się po terenie i ustawić się w kolejce już do pierwszej zjeżdżalni. My będąc rodziną 5- osobową wykupiliśmy sobie 2 szafki: małą i dużą i to wystarczyło.

Zjeżdżalnie w parku są uruchamiane o godz. 10:00. Rano, zaraz po otwarciu kolejki do zjeżdżalni były nieduże, potem znacznie się wydłużały. Można wykupić sobie opcję „Fast pass”, wtedy wchodzi się oddzielnym wejściem na każdą ze zjeżdżalni i czas oczekiwania jest naprawdę krótszy, ale cena wejścia jest o wiele wyższa.
W parku trzeba trzymać się razem całą rodziną, gdyż znalezienie się na tak dużym terenie z tłumem ludzi graniczy z cudem. A nikt tu przecież nie chodzi z telefonem.



Te 8 godzin, w których czynny jest park tj. 10:00- 18:00 mija zbyt szybko. Żal było wychodzić. Szkoda, że Siam Park nie jest czynny do godz. 20:00. Jednak zanim wszyscy opuszczą to miejsce, jest już godz.19:00. Obsługa musi posprzątać cały teren i przygotować wszystko na kolejne otwarcie o godz. 20:00 w ramach pakietu Siam Park nocą. Jak widać Siam Park pracuje na siebie prawie non stop.


Atrakcji całe mnóstwo. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Myślę jednak , że największą rozrywką są tu zjeżdżalnie o różnej wysokości, długości i kątach nachylenia. Najdłuższa i najbardziej stroma zjeżdżalnia „ The Tower of Power ” też cieszyła się dużym zainteresowaniem. Według mnie to zjeżdżalnia dla najodważniejszych i według mnie nie jest do końca bezpieczna. Jedzie się z niej leżąc na plecach, a na samym końcu trzeba bardzo uważać, żeby nie podnieść głowy, bo przejeżdża się przez niewysoki tunel i można stracić głowę. I nikt mi nie powie, że to jest bezpieczne. Chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. Mąż z córką zjechali z niej na samym początku i ja o tym nawet nie wiedziałam, bo nigdy nie zgodziłabym się na to, aby moje dziecko tu zjechało. Oni chyba o tym wiedzieli i pobiegli tam od razu na samym początku.

Kolejna zjeżdżalnia z której zjeżdża się samemu to „ Naga Racer ‘’. Jest tu 6 torów. Jedzie się na brzuchu na specjalnych, piankowych matach z uchwytami. Dla mnie szału tu nie było, ale to tylko moja opinia.

Z większości zjeżdżalni zjeżdża się na pontonach: jedno, dwu, trzy lub czteroosobowych. I to jest fajne. Razem zawsze lepiej, szczególnie gdy ktoś się trochę boi, ale w grupie też jest fajniejsza zabawa. Emocje niesamowite. Opowiadanie sobie nawzajem wrażeń po skończonym zjeździe jest świetne, a radość ogromna. Zjeżdżalnie oznaczone na czerwony kolor są szybsze i trudniejsze od tych oznaczonych na żółto. Ja zrezygnowałam z jednej zjeżdżalni „ Kinaree ”, gdyż krzyki osób zjeżdżających po prostu mnie wystraszyły. Nigdzie w całym parku nie było takich krzyków jak właśnie tu. To zjeżdżalnia dla naprawdę odważnych. Zjeżdżało się tu na czteroosobowych pontonach. Mąż i dzieci stwierdzili, że był to prawdziwy „ hard core”. Mieli wrażenie, że wylecą z pontonu, ale mega im się podobało.


Dużo zjeżdżalni posiada ciemne odcinki, jest tam zupełnie ciemno, nic nie widać, jedzie się z dużą prędkością i na koniec ląduje w basenie. Tak jest właśnie na zjeżdżalni ” The Volcano„. Zjeżdża się tutaj na 4- osobowych pontonach w zupełnej ciemności i wpada się do wnętrza wulkanu, gdzie dodatkowe wrażenia dają światła laserowe. Mega wrażenia, strach, ale jak już się zjedzie to radość niesamowita. Zjeżdżalnia „Boa” jest bardzo szybka. Zjeżdżalnia „ Singha” na którą namówiła mnie córka, bo wcześniej z niej już jechała i zapewniała, że jest super, to dopiero była jazda. Jedzie się tu w 2 osoby, z bardzo dużą prędkością , jest stromo, kierunek jazdy zmienia się ostro i co chwila woda mocno uderza w plecy i w głowę. Dla mnie prawdziwa „myjnia samochodowa”. Podsumowując „ jazda bez trzymanki”. Dla mnie ,,number one”. Świetna zabawa.
W parku każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż poza plażą i rzeką nie jest to miejsce dla osób mających słabe nerwy.
Dla małych dzieci jest w parku specjalna kraina „ Sawasdee ‘’ pełna mniejszych zjeżdżalni i płytkiej wody oraz ” The Lost City” ze zjeżdżalniami, mostami i wodospadami. Klimaty bajkowe.

Dla naszej rodziny super zabawa była również na rzece ,, Mai Thai River’’. Przed wyjazdem czytałam opinie innych, że jest tu strasznie nudno. Dla nas było świetnie, bawiliśmy się tu na całego. Poza tym płynąc podziwialiśmy piękne widoki. Były tu do wyboru pontony jedno i dwuosobowe. W tych dwuosobowych było fajniej. Rzeka w pewnym momencie rozchodzi się na 2 trasy. I ta druga trasa, w której trzeba odbić na lewo jest jeszcze ciekawsza. Tutaj wjeżdża się pontonami pod górę na takiej specjalnej taśmie, która w sumie wciąga pontony na górę, a potem jest zjazd, który jest bardzo szybki i przepływa się pod zbiornikiem z kolorowymi rybami i rekinami, atrakcje super.



Siam Park zapewnia fantastyczną zabawę, ale fajnie jest też poleżeć i odpocząć na dużej, sztucznej, ale jakże przepięknej plaży „ Siam Beach ‘’. Gdy wchodzi się na plażę opuszczając strefę zjeżdżalni nastaje jasność, ponieważ wokół zjeżdżalni jest mnóstwo egzotycznej roślinności i panuje tam cień. Plaża ogromna, cudowna, z jasnym piaskiem i niebieściutką wodą, mnóstwem leżaków, palm i kilkoma restauracjami.


Samo wejście do wody na plaży jest długie i bardzo płytkie i tu też można w tej wodzie po prostu posiedzieć i zachwycać się otaczającymi widokami. Dla mnie w tym miejscu było bosko. Prawdziwy raj. Widoki przepiękne.
A obok basen ” The Wave Palace ” z włączaną co 20 minut najwyższą na świecie sztuczną falą. Zabawa świetna, ale trzeba uważać, bo fala jest naprawdę ogromna, a ludzi tłumy i łatwo na kogoś się przewrócić.
Generalnie Siam Park to świetne miejsce pełne adrenaliny. Charakterystyczne tajskie budowle, przepiękne ogrody, egzotyczna roślinność, zjeżdżalnie, rajska plaża, restauracje, sklepiki z pamiątkami i wszechobecne na całej Teneryfie jaszczury, a w tle muzyka. To idealne miejsce zarówno na zabawę jak i na odpoczynek. Jeśli będziecie na Teneryfie, to koniecznie tu przyjedźcie. Nie będziecie zawiedzeni. Wrażenia niesamowite. To punkt obowiązkowy na Teneryfie. My z chęcią tu jeszcze wrócimy. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem.
Przydatne informacje:
– Park otwarty od godz. 9:00, a atrakcje dostępne od godz. 10:00
Warto przyjechać wcześniej, gdyż nie ma wtedy najmniejszego problemu nawet z bezpłatnym parkowaniem i nie ma kolejek do kas
– Warto wziąć ze sobą buty do wody
– Moja rada, aby wziąć ze sobą strój kąpielowy na zmianę. A dlaczego o tym piszę? Bo właśnie zaraz po przebraniu się pękło mi ramiączko od kostiumu, dobrze że miałam ze sobą drugi kostium. Tu nie kupi się nowego kostiumu, aczkolwiek męskie kąpielówki już tak
– Należy zachować paragon za kupno szafki, bo bez niego nie zwrócą nam pobranej kaucji
– Można wziąć ze sobą w plecaku jedzenie i picie, żeby nie ponosić dodatkowych kosztów
– Lepiej przyjechać tu w słoneczny dzień, gdyż stojąc w kolejkach do zjeżdżalni, gdzie panuje duży cień, będzie po prostu chłodno.