Teneryfa- wyspa, która nas urzekła zaraz po wyjściu z samolotu. Powitały nas przepiękne palmy, draceny i kolorowe oleandry. Cieplutko, lekki wiaterek, a tuż obok ocean. Czyściutko, zadbane parkingi i mnóstwo roślinności. Już tu zaczęła się dla nas egzotyka i radość, że spędzimy na tej cudownej wyspie aż dwa tygodnie.



Teneryfa to wyspa bardzo różnorodna pod względem terenu jak i warunków pogodowych. Czytając o Teneryfie przed wyjazdem zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę wyspę. Wiele osób pisze, że północ wyspy jest bardziej zielona, że na południu są „tylko” same sztuczne plaże i hotele. Dla nas cała wyspa jest fantastyczna. I cała jest zielona. Nie wszędzie przecież musza rosnąć lasy. Cudowne, zielone egzotyczne palmy są wszędzie. Są przepiękne. I zielone plantacje bananów też są wszędzie. I właśnie te zielone, egzotyczne palmy i plantacje sprawiają, że cała wyspa jest zielona. Palmy rosną tu wszędzie. W miastach, na lotnisku, na trawnikach, przy drogach, na każdym rondzie i nad oceanem. Jak przyjemnie się jeździ autem, gdzie na każdym rondzie rosną palmy i kolorowe kwiaty. Tu drogi i autostrady są naprawdę bardzo dobrej jakości, zadbane, równiutkie, wszędzie dobrze widoczne pasy. Jeździ się tu z ogromną przyjemnością. Patrząc na cudowną zieleń za oknem samochodu człowiek odpoczywa. A wszystko to za sprawą rosnących tu palm, dracen, bugenwilli, oleandrów, opuncji figowych, hibiskusów i otaczającego oceanu.

Palmy, bananowce, jaszczurki i wulkan to wizytówka Teneryfy. Zielone plantacje bananów bardzo cieszą oko. Jest ich tu mnóstwo. Na północy Teneryfy są odsłonięte, a na południu są zakrywane od góry. Bananowce rosą tu również w przydomowych ogrodach. Widać, że kochają tropikalny klimat Teneryfy i odwdzięczają się wspaniałymi, słodziutkimi bananami. Tu jest ich królestwo. Nidy w życiu nie zjedliśmy tylu pysznych bananów w przeciągu dwóch tygodni, co właśnie tutaj na Teneryfie.

A jeśli chodzi o jaszczurki, które nasza rodzina nazwała pieszczotliwie „jaszczurami” jest ich też tutaj mnóstwo. Wyjeżdżając na Teneryfę, nigdzie nie doczytałam, że jest to również królestwo jaszczurek. Duże, małe i malutkie „słodziaki” biegają tutaj wszędzie. Świetny widok. Kiedyś nie lubiłam jaszczurek, ale te są świetne. Najwięcej ich biega między skałami, są tutaj wszędzie, nawet w Siam Parku. Zupełnie nie boją się ludzi. Potrafią jeść z ręki.
Dla nas ciekawe, świetne stworzonka, a dla naszej najstarszej córki, coś przeraźliwego. Bała się ich okrutnie. Gdy je widziała, krzyczała wniebogłosy. Stwierdziła, że jak kolejny raz przyleci na Teneryfę, to zabierze ze sobą kalosze, które będą ją chronić przed jaszczurami. A gdy chodziliśmy na plaże i po drodze biegało ich naprawdę dużo, to tata musiał ją nosić „ na barana”, bo tak się ich bała. Mieliśmy z niej niezły ubaw, gdy tak reagowała na te małe, bezbronne istoty.
Kolejna wizytówka Teneryfy to wulkan Teide. Tajemniczy „stożek” który góruje nad całą Teneryfą i gdy się na niego patrzy wzbudza za każdym razem niesamowitą ciekawość. Miejsce najczęściej odwiedzane przez turystów, które trzeba koniecznie zobaczyć.
A obok palm, bananowców, gór i wulkanu- ocean. Piękny, ogromny, miejscami błękitny i spokojny, miejscami szary, niebezpieczny, z wysokimi, rozbryzgującymi się falami.


Teneryfa wyspa różnorodności. Z jednej strony spokojne, leniwe życie w malutkich hiszpańskich miasteczkach i wioskach, a z drugiej nieustające zabawy w turystycznych kurortach. Gorąco, słonecznie, egzotyczna roślinność ciesząca oko, a z drugiej strony „ czynny” wulkan i burzliwy ocean.
Północ wyspy to typowe hiszpańskie, zwykłe życie, wulkaniczne plaże, sosnowe lasy i Góry Anaga, a południe wyspy zagospodarowane pod turystów, dla nas równie piękne. Pełne długich, piaszczystych plaż i luksusowych hoteli dla najbardziej wymagających turystów. Hotele bardzo imponujące, ekskluzywne centra handlowe, promenady, nocne kluby, kasyna, drogie restauracje i egzotyczna roślinność. Miejsca przypominające Amerykę. Luksus, wygoda, bogactwo. To idealne miejsce dla ludzi szukających rozrywki.

Generalnie południe wyspy jest bardziej słoneczne. Częsty widok na północy Teneryfy to chmury unoszące się tak nisko nad oceanem, że aż go zakrywają.
Gdy brakuje słońca na północy Teneryfy, to wystarczy jechać autem na południe wyspy i już mamy piękne słońce. Jednakże zdarzały się dni, gdy wyruszaliśmy z zachmurzonej północy wyspy i na południu też nie było słońca.
Temperatura w różnych miejscach Teneryfy potrafi zmieniać się diametralnie. Przemieszczając się autem z jednego miejsca w drugie w przeciągu kilku minut różnica temperatur wynosiła nawet 15 stopni.
Na pewno warto wypożyczyć na Teneryfie auto i objechać całą wyspę. My spędziliśmy tu dwa tygodnie i nie zobaczyliśmy wszystkiego, a im dłużej tu byliśmy tym odkrywaliśmy więcej nowych ciekawych, czasem mało odwiedzanych miejsc. Chcielibyśmy koniecznie tu jeszcze wrócić. Jak Teneryfa, to tylko na własną rękę, bez biura podróży. Ceny są naprawdę przystępne. Centra handlowe świetne, gustowne, bardzo dobrze zaopatrzone, przyjemnie się tu robi zakupy i odpoczywa przy pysznej kawce Barraquito.

Bardzo nam się podobały te centra handlowe. Każde zupełnie inne. Poza tym na całej Teneryfie jest dużo lokalnych targów, gdzie można kupić świeżutkie owoce i warzywa.



Jeśli chodzi o wynajem mieszkań i apartamentów to nie ma z tym najmniejszego problemu. Na portalu Airbnb wybór jest ogromny. Północ wyspy jest na pewno tańsza. My wybraliśmy tę tańszą opcję właśnie na północy Teneryfy plus wypożyczenie auta. I taki wyjazd to był właśnie „strzał w dziesiątkę”. Dla nas Teneryfa jest fantastyczna. Wyspa palm, bananów i jaszczurów!
